Cześć,
Zacznę od idiotów na siłowni...człowiek
potrafi.
Zdecydowałem, że dzisiaj porozmawiam z wami
o...”złych ćwiczeniach”. Zawczasu biorę to w cudzysłów, ponieważ i tak wszystko
na tym świecie jest umowne. W pewnym sensie to co było wczoraj złe, dzisiaj
staje się dobre i na odwrót. Chociaż w bodybuildingu praktycznie każde
ćwiczenie można wykonać źle. A to za sprawą złej techniki. Jednak istnieją ćwiczenia,
które wykonywane nawet prawidłowo, praktycznie nic nam nie dają. Przy okazji
zabierają nam dużo energii oraz cennego czasu.
Poruszam dzisiaj dosyć ważny temat. Ważny
dlatego, że podczas zajęć w fitness klubie powinniśmy wybierać najbardziej
efektywne dla nas ćwiczenia. Natomiast nie powinniśmy tracić czasu na bzdety.
Dzisiaj dowiecie się o kilku bezsensownych i
nawet szkodliwych dla zdrowia ćwiczeniach.
KRYTERIA
„BEZSENSOWNOŚCI”
Spieranie się o to co jest „lepsze” a co
jest „gorsze” nie jest czymś nowym. Chociażby dlatego, że często te
określenia są subiektywne. Mało tego...w dodatku z czasem potrafią zamieniać
się miejscami. Dlatego nie będę „pluł jadem”.
Natomiast spróbuję
podejść do niektórych ćwiczeń z punktu widzenia DWÓCH KRYTERIÓW:
- POŻYTEK / EFEKTYWNOŚĆ
- RYZYKO / NIEBEZPIECZEŃSTWO
Wydaje mi się, że to jest bardzo rozsądne
podejście do tematu. Rozsądne nie tylko w fitness klubie, ale także w
odniesieniu do wszelkich poczynań w naszym życiu.
Gdy wybieramy ćwiczenia to staramy się wybrać
takie, które dadzą nam najwięcej korzyści dla przyrostu masy lub siły i nie
spowodują strat.
Oczywiście da się zauważyć, że korzyści
płynące z jednego ćwiczenia mogą być lepsze niż w przypadku innego ćwiczenia.
Ale bez oceny RYZYKA / NIEBEZPIECZEŃSTWA nie można obiektywnie
porównywać poszczególnych ćwiczeń. Bardzo rozsądnym będzie, jeśli weźmiemy pod
uwagę proporcje SKUTECZNOŚĆ / BEZPIECZEŃSTWO. Właśnie takie
postępowanie spowoduje, że nasz pobyt w klubie będzie najbardziej efektywny.
Dlatego będę oceniał „bezsensowne” ćwiczenia właśnie z takiego punktu
widzenia...
DO
RZECZY...
SZRUGSY Z RUCHEM
OKRĘŻNYM W STAWACH BARKOWYCH
Szrugsy z angielskiego można przetłumaczyć
jak wzruszyć ramionami inni powiadają, że to wyciskanie
ramionami a jeszcze inni podnoszeniem/unoszeniem pleców. Zwał
jak zwał. Sens tego ćwiczenia polega na uniesieniu waszych barków DOKŁADNIE PIONOWO DO
GÓRY a
następnie DOKŁADNIE PIONOWO DO DOŁU ! Przy takim
podejściu ćwiczymy przede wszystkim górną część mięśnia czworobocznego pleców
(trapez). To są te małe garbki, które sterczą po bokach naszej szyj. Widoczne
są nawet wówczas, gdy jesteśmy w zapiętej po szyję koszuli.
Wśród pakerów istnieje „przedziwny” sposób na
wykonanie tego ćwiczenia. Otóż, polega on na RUCHU barków „po łuku” do tyłu. To
znaczy, że nie tylko podnoszą ciężar góra-dół, ale jednocześnie wykonują
jeszcze ruch przód-tył. Uważają, że to bardziej obciąża ich trapez...TO WIELKI
BŁĄD !
Trapezy rzeczywiście pracują nieco ciężej niż
podczas standardowego wykonania góra-dół. Ciężej, ponieważ do
pracy zaangażowaliśmy średnie i dolne obszary (te które znajdują się pomiędzy
łopatkami). Ale w przypadku pracy nad siłą lub masą to jest zupełnie
bezsensowny ruch, a to dlatego, że wektor obciążenia siłowego musi być
prowadzony w pionie a nie w poziomie. Owszem, pracują mięśnie znajdujące się
pomiędzy łopatkami, ale nie pracują dostatecznie intensywnie. A skoro tak, to
nie będą rosły.
Ktoś powie...Skoro nie ma obciążenia
dla tych mięśni to w czym problem ?
Problem jest. A mianowicie, na średnie i dolne
partie trapeza (mięsień czworoboczny) obciążenia to i nie ma, ale za to na staw
barkowy obciążenie jest. I to bardzo duże. Przy wysunięciu barków do przodu
napięcie na mięsień czworoboczny praktycznie nie występuje. Nie występuje,
ponieważ podczas tego ruchu mięsień czworoboczny jest rozciągany a nie spinany.
Przy ruchu barków do tyłu obciążenie na czworoboczny występuje. Ale to
praktycznie nie jest żadne obciążenie, ponieważ ciężar podnoszony jest
wertykalnie a nie horyzontalnie. Hm...a obciążenie stawów barkowych zawsze jest
bardzo duże i to bez względu na to po jakim wektorze wykonywany jest ruch.
Dlaczego tak się dzieje ? To proste. Po prostu cały ciężar „wisi” właśnie na
stawach.
Ruchy góra-dół to naturalna fizjologia
człowieka. Natomiast ruchy przód-tył w wielu przypadkach są dosyć
niebezpieczne. Przypominam, że nasze stawy barkowe wbrew pozorom są bardzo
delikatne. Ich delikatność to „ofiara” dużej mobilności. Nie bez powodu mięśnie
barków ćwiczymy wykonując tak odwodzenia jak i przywodzenia.
Nie rekomenduję obciążania delikatnych stawów
barkowych dużymi ciężarami. To ryzykowne. WNIOSEK: Ryzyko jest zbyt duże przy
tak minimalnym zysku.
WYCISKANIE SZTANGI ZZA
GŁOWY
Aż dziw bierze, gdy widzę na ile to bardzo
niebezpieczne ćwiczenie jest tak popularne w bodybuildingu. Czasami zadaję
sobie pytanie. Skąd na świecie bierze się aż tylu ryzykantów ? Patrzy taki
jeden na drugiego i bez sensu powtarza nawet najbardziej niebezpieczne
ćwiczenie. Niebezpieczne i bez żadnego pożytku.
W czym skrywa się sens
tego ćwiczenia ?
Przyjęło się uważać, że wyciskanie sztangi zza
głowy pozytywnie działa na rozwój „średnich” części mięśni naramiennych.
Natomiast wyciskanie sztangi z klatki piersiowej ma wpływ na rozwój „przedniej”
części mięśni naramiennych. To błąd. W rzeczywistości jest tak, że wyciskanie
sprzed klatki piersiowej i wyciskanie zza głowy głównie wpływa na „przednią”
część mięśni naramiennych (przedni akton). Różnica polega tylko na tym, że
wyciskanie sprzed klatki jest dużo bardziej bezpieczne niż wyciskanie zza
głowy. A bezpieczniejsze dlatego, że bardziej naturalne.
Wszystko sprowadza się do tego, że nasze stawy
barkowe są bardzo mobilne (o czym już pisałem). Nasza anatomia pozwala nam na
wykonywanie ruchów rękami w różnych kierunkach. Możemy ciągnąć ręce za plecy
lub na boki i możemy podnosić (wyciskać) ręce przed sobą i do góry.
W zasadzie dla mięśni naramiennych w
porównaniu z innymi mięśniami to zjawisko jest bardzo „nietypowe”. Przykład:
biceps może głównie ciągnąć. Klatka głównie pchać (wyciskać). Plecy tylko
ciągnąć a triceps pchać. A naramienne – hulaj dusza piekła nie ma.
Dlaczego nasze mięśnie naramienne mogą tworzyć
takie cuda ? A to dlatego, że staw barkowy jest stawem kulistym wolnym i dzięki
swoim predyspozycjom jest on najlepszym przyjacielem mięśni naramiennych. I
właśnie dzięki tym predyspozycjom możemy wykonywać ruchy we wszystkich
płaszczyznach.
- wyciskająca = przednia część mięśnia naramiennego
- przyciągająca = tylna część mięśnia naramiennego
Zdaję sobie sprawę z tego, że dla wielu może
to być trudne do przyjęcia. Trudne, ponieważ w głowie poukładane macie tak, że
mięsień naramienny to część przednia, średnia i tylna. Oczywiście, anatomicznie
tak i jest. Ale praktycznie lepiej jest oddziaływać na dwie części, a nie na
trzy.
To co o powyższym
myśleć ?
Każde wyciskanie = pierwsza (przednia część)
połowa mięśni naramiennych. Oczywiście nie w stu procentach. Średni oddział
naramiennych to taka hybryda (trochę popracuje to tu to tam). Ale jeśli chcemy
dokładni, to „średnia część” wcale nie specjalizuje się w wyciskaniu. Jej
zadnie polega na pośredniczeniu pomiędzy wyciskaniem a przyciąganiem. Jednak
mimo wszystko bliżej jej do przyciągania. A to dlatego, że wydajniej pracuje
nie wówczas, gdy podnosicie ciężar nad głowę, a kiedy unosicie ciężar na boki.
Czyli...efektywność wyciskania zza głowy dla rozwoju „średniej części mięśnia
naramiennego” nie jest większa niż wyciskanie sprzed klatki piersiowej. Hm, a
jeśli nawet większa (co do czego mam wątpliwości) to nie na wiele.
Z drugiej strony. Niebezpieczeństwo kontuzji
jakie niesie ze sobą wyciskanie zza głowy jest ogromne. Ogromne
dlatego, że technika wykonania tego ćwiczenia wymaga maksymalnego odchylenia
„kości pleców” w stosunku do łopatek ! To jest położenie
nienaturalne i nie fizjologiczne. Przy dużym obciążeniu bardzo wzrasta
prawdopodobieństwo kontuzji. Podczas wykonywania tego ćwiczenia nasz staw
barkowy znajduje się w skrajnie niewygodnej pozycji i do tego musi utrzymać na
sobie bardzo duży ciężar. Trzask ! I kontuzji mówisz cześć !
Do tego należy dołożyć
jeszcze dwa „dodatkowe rodzynki”.
- głębokie opuszczanie sztangi (poniżej uszu)
- wykonanie tego ćwiczenia siedząc
Wnioski: wyciskanie sztangi zza głowy daje
efekt podobny do wyciskania sztangi sprzed klatki piersiowej, stojąc. Czyli, z
jednej strony - wielkiego i spektakularnego efektu nie ma. A z drugiej strony –
istnieje duże ryzyko kontuzji. WNIOSEK: Ryzyko wielkie a zysk minimalny.
ŚCIĄGANIE LINEK
WYCIĄGU GÓRNEGO ZA GŁOWĘ (DO KARKU)
Ściąganie linek wyciągu górnego za głowę lub
podciągnięcia za głowę to lustrzane odbicie wyciskania sztangi zza głowy. W obu
tych przypadkach „kości” pleców są za bardzo wysunięte za linię łopatek.
Różnica polega tylko w wektorze siły. W wyciskaniu podnosimy ciężar od siebie
do góry, a w przyciąganiu ciągniemy ciężar w swoim kierunku.
Dodatkowo
niebezpieczeństwo kontuzji wzrasta przy:
- wysokim podciąganiu (prawie do szyi)
- ściąganiu linek wyciągu górnego zamiast podciągania (z punktu widzenia mechaniki). Ale jest nieco bezpieczniejsze, ponieważ mamy wpływ na dobór ciężaru
Czy istnieje alternatywa dla ściągania
linek za głowę lub podciągania za głowę ?
Oczywiście. A są to: ściąganie linek wyciągu
górnego do klatki piersiowej lub podciąganie do klatki piersiowej. Przy takich
wektorach „kości” pleców znajdują się w swoim naturalnym położeniu w stosunku
do łopatek i dzięki temu wykonanie tego ćwiczenia jest dla nas bezpieczne
(nawet z dużym obciążeniem). I tak...wyjaśniłem niebezpieczeństwo ściągania za
głowę oraz podciągania za głowę.
Czy te „złe” ćwiczenia
mimo wszystko przynoszą nam jakąś korzyść ? Według mnie
pewien zysk jest, ale nie duży. Rzecz sprowadza się do tego, że przy ściąganiu
linek za głowę aktywnie pracuje górna część masywu pleców wraz z łopatkami.
Jednak te korzyści można zaobserwować przede wszystkim u kulturysty
przygotowującego się do zawodów. Generalnie to dopuszczam wykonywanie ściągania
linek za głowę, ale nie na początku treningu tylko w jego końcu i to z lżejszym
obciążeniem. Ciężka praca na hipertrofię powinna być wykonywana przede
wszystkim w ściąganiu linek do klatki i podciąganiu do klatki
piersiowej.
Jest jeszcze jedna alternatywa, która daje
więcej plusów niż minusów. W pracy na mięśnie pleców korzystajcie z hantli. A w
podciąganiu używajcie chwytu równoległego (takie „ułożenie kości” jest bardzo
korzystne).
PROSTOWANIE NÓG
SIEDZĄC NA MASZYNIE
Skrajnie popularne ćwiczenia w fitness
klubach. Uważa się, że jest to jedno z najlepszych ćwiczeń dla mięśni
czworogłowych uda (przednia część uda). Z punktu widzenia efektu, myśl ta ma
prawo na istnienie. Ma prawo, ponieważ izolacja pozwala na skierowanie całego
obciążenia dokładnie na mięsień czworogłowy uda.
Ale prawdopodobnie nikt nie będzie się spierał
o to, że przysiady ze sztangą opartą na barkach i wyciskanie nóg na suwnicy są
bardziej efektywne i lepiej przyczyniają się do przyrostu mięsa oraz siły niż
prostowanie nóg na maszynie...
A co dotyczy szkodliwości...prostowanie nóg na
maszynie wyprzedza w kategorii „szkodliwe” wszystkie inne ćwiczenia z katalogu
ćwiczeń na nogi. Dlaczego ? To bardzo proste – w przypadku maszyny rozłożenie
ciężaru na nogi nie jest fizjologiczne. Nasza anatomia była „formowana” przede
wszystkim do wykonywania obciążeń wertykalnych a nie horyzontalnych. Cóż,
producenci tej maszyną „tą prawdę” skorygowali. Prawdę może i skorygowali, ale
staw i chrząstka „rządzą się swoimi prawami” i nie poddają się wszelkim
korektom. Ot, anatomia.
Chrząstka nie jest
jednorodna w swojej grubości:
- maksymalna grubość – w centrum kolana
- minimalna grubość – na skraju kolana.
Dlaczego tak jest ? Dlatego, że przy zgiętej
nodze najmocniejsza część chrząstki powinna znajdować się w odpowiednim
miejscu. Co to oznacza ? Ano to, że kolano najlepiej (sprawuje się) przenosi
maksymalne obciążenie wówczas, gdy jest naturalnie ugięte/zgięte. A co
się dzieje przy prostowaniu nóg na maszynie ? W zgięciu odpoczywamy (obciążenie
jest minimalne). Natomiast maksymalne obciążenie daje o sobie znać wówczas, gdy
noga jest wyprostowana. To nie fizjologiczne i niebezpieczne. Niebezpieczne
dlatego, że najsłabsze i najbardziej delikatne miejsce rzepki znajduje się pod
wpływem maksymalnego obciążenia.
Zrozumcie ? To jest bardzo niebezpieczne. A
już w szczególności, gdy pracujecie z bardzo dużym ciężarem. Generalnie, pytanie
dotyczące kontuzji jest tylko kwestią ciężaru i czasu. WNIOSEK: Ryzyko ogromne
a zysk minimalny.
Rekomenduję, abyście
zrezygnowali z wykonywania tego ćwiczenia. A jeśli już bardzo chcecie, to
wykonujecie je tylko w dwóch przypadkach:
- rozgrzewka przed przysiadami (z małym obciążeniem)
- „dobicie” mięśnia na koniec treningu (z małym obciążeniem)
PODCIĄGANIE SZTANGI DO
PODBRÓDKA
W zasadzie to tego ćwiczenia nie powinienem
dodawać do katalogu „ćwiczeń mało efektywnych”. A to dlatego, że przy prawidłowej
technice może to być mega efektywne ćwiczenie dla mięśni naramiennych.
Dokładniej...dla przyrostu tej części mięśnia, która odpowiada za objętość.
Czyli, przez większość tak lubiana „średnia część naramiennych”. Ale tak rzadko
widzę ludzi poprawnie wykonujących to ćwiczenie. Oki, nie będę kłamał -
praktycznie to nigdy nie widzę, aby ktoś dobrze wykonywał podciąganie sztangi
do podbródka. I właśnie z tego powodu postanowiłem dodać go do wykazu ćwiczeń
„wyklętych”.
Zła technika to grzechy z przeszłości.
Wszystko sprowadza się do tego, że tradycyjna technika wykonania tego ćwiczenia
(jeszcze od czasów staruszka Joe Weidera) grzeszy bardzo dużym ryzykiem
związanym z kontuzją stawów barkowych i wiązadeł.
Dlaczego ?
Przyczyna zawsze jest jedna i ta sama – nie
fizjologiczne (nienaturalne ) wektory ruchu. Tradycyjna technika wymaga
unoszenia ramion za pomocą nienaturalnego ruchu wykonywanego przez nasze stawy
barkowe. Jeśli usunąć nienaturalny ruch, to ćwiczenie stanie się bardzo
efektywne dla naszych mięśni naramiennych i zupełnie bezpieczne dla stawów.
To sytuacja skrajnie podobna do wykonywania
szrugsów z ruchem okrężnym w barkach. Pamiętacie ? Tam był ciężar + ruch
okrężny w stawach. Obciążenie = dobrze / Ruch okrężny obciążonych stawów = źle.
W tym przypadku jest identycznie tak samo. Dopóki ciągniecie sztangę do góry
tylko i wyłącznie za pomocą mięśni naramiennych = dobrze. Ale jak tylko
zaczynacie podnosić stawy barkowe do góry z jednoczesnym obrotem ich do tyłu =
źle.
Niestety, to ćwiczenie jest bardzo często
rekomendowane. Poprzez co, nasze stawy barkowe nie zaznają spokoju. Wszyscy
upierają się, aby podnosić duże ciężary trzymając gryf dostatecznie wąskim
chwytem i ciągną ten ciężar bardzo wysoko (aż do brody). Anatomicznie nie jest
możliwe, aby podnieść duży ciężar tak wysoko bez zbytniego zaangażowania stawów
barkowych. I właśnie ten „ruch obrotowy” w stawach stwarza duże
niebezpieczeństwo kontuzji.
Jak powinno być
prawidłowo ?
Faktycznie to trzeba na tyle zmienić owe
ćwiczenie, że przestanie ono być tradycyjnym podciąganiem sztangi do podbródka.
Wcale nie musicie ciągnąć sztangi tak wysoko. W zupełności wystarczy
maksymalnie do klatki piersiowej. Jeśli będziecie ciągnąć wyżej to wasze łokcie
powędrują do góry a za nimi podążą i wasze stawy barkowe. W podciąganiu na
mięśnie naramienne łokcie powinny znajdować się zawsze poniżej barków ! Tak
jest prawidłowo.
ĆWICZENIA NA MIĘŚNIE
BRZUCHA
Tutaj istnieje cała plejada niebezpiecznych
technik. W dodatku nie tylko niebezpiecznych, ale i nie dających praktycznie
żadnego pozytywnego efektu.
Oto co powinno się
usunąć ze swojego programu treningowego lub zminimalizować:
- BOCZNE SKŁONY TUŁOWIA STOJĄC
- UNOSZENIE TUŁOWIA NA ŁAWCE RZYMSKIEJ
- BOCZNE SKŁONY TUŁOWIA LEŻĄC (tu można się spierać, jeśli rozważać o wartości dodanej)
BOCZNE SKŁONY TUŁOWIA
STOJĄC nie są bardzo niebezpieczne. Chociaż boczne
przemieszczanie się kręgosłupa z ciężarem nie doda nikomu zdrowia. Bezsens tego
ćwiczenia sprowadza się do braku jego zasadności i pożytku. To ćwiczenie skupia
się na „bocznych mięśniach” tułowia. Z trudem mogę sobie wyobrazić kogoś, kto
chce mieć „szerokie boki”, czytaj - talię. Szczególnie w Bodybuildingu.
Dlaczego ? A to dlatego, że akurat to ćwiczenie zwiększa objętość mięśni
korpusu i to zwiększa w najmniej „pożądanym miejscu” – akurat w TALII ! Wszyscy
chcą mieć talię osy – prawda ? Chyba, że się mylę ? WNIOSEK: Korzyści żadnych.
Tylko niebezpieczeństwo i bezsens. Jak dla mnie to po prostu idiotyczne
ćwiczenie, które niczemu „dobremu” nie służy...
https://www.youtube.com/watch?v=6XMu5tDnLZk
UNOSZENIE TUŁOWIA NA
ŁAWCE RZYMSKIEJ to klasyka Bodybuildingu. W każdym klubie zobaczycie ławeczkę
„przystosowaną” do wykonywania tego ćwiczenia. Niestety, ale te ławeczki nie są
za bardzo „fizjologiczne”. Nie są dlatego, że zmuszają człowieka do wykonywania
unoszeń z prostymi plecami. Rzecz ma się tak...głównym zadaniem mięśni brzucha
jest następujący ruch: miednica ku tułowiu lub tułów ku miednicy. Kiedy
blokujecie swoje stopy w ogranicznikach znajdujących się poniżej miednicy to
utrudniacie wykonanie tego ruchu. Obciążenie na dół pleców, bioder i kręgosłupa
wrasta. I to bardzo. Jednocześnie obciążenie przypadające na mięśnie brzucha
maleje. A jeśli dodać ku temu jeszcze dodatkowy ciężar (niektórzy mędrcy obciążają
się dodatkowo) to w łatwy i mało przyjemny sposób można nabawić się kontuzji
dolnej części pleców.
Co robić ?
Po prostu wykonujcie unoszenie tułowia ze
zgiętymi w kolanach nogami ustawionymi na podwyższeniu lub na podłodze. Ot i
wsio. To jest dużo bardziej naturalne położenie niż „zwis” na ławce rzymskiej.
https://www.youtube.com/watch?v=7HAjEFwAEHU
BOCZNE SKŁONY TUŁOWIA to są takie
skłony w których wykonujecie podczas unoszenia tułowia lekki obrót w bok.
Należy zaznaczyć, że „zysk” od takiego ruchu jest, ponieważ zaangażowane są w
tym ćwiczeniu mięsnie skośne i zębate. Jednak przyglądając się temu z drugiej
strony, zauważymy, że każde ruchy boczne powodują obciążenie kręgosłupa.
Wniosek: Ćwiczenie można wykonywać, ale pod warunkiem trzymania się prawidłowej
techniki. Tak jak podczas unoszeń tułowia.
Boczne skłony tułowia
stają się absolutnie bezsensowne w przypadku, gdy:
- wykonujecie je na ławce rzymskiej lub pod „jakimś” kątem.
- wykonujecie boczne skłony z obciążeniem.
https://www.youtube.com/watch?v=enEXop3-p28
RUCHY (SKRĘTY/OBROTY)
TUŁOWIA NA BOKI
W tym miejscu mógłbym wypisać ogromną ilość
niebezpiecznych technik i wariantów ich wykonania.
Wskażę tylko same (jak
na mój gust) niebezpieczne:
- OBROTY TUŁOWIA ZE SZTANGĄ OPARTĄ NA BARKACH
https://www.youtube.com/watch?v=0U9GOwJgpt4
- OBROTY TUŁOWIA NA MASZYNIE
- ĆWICZENIA NA JEDNEJ NODZE / WYPADY (wypady do przodu, na boki, do tyłu, z unoszeniem kolan itp.)
https://www.youtube.com/watch?v=NJsZjHlEkg8
RÓŻNE OBROTY I SKRĘTY
TUŁOWIA
Nasz kręgosłup bardzo nie lubi, gdy się nim
obraca. I do tego obraca z obciążeniem. Takie postępowanie może doprowadzić do
kontuzji. Trudno jest mi zrozumieć dlaczego ludzie wybierają ryzyko, wiedząc,
że zysku z niego będzie mało. Mam na myśli wszelkie obroty tułowia (na maszynie
lub ze sztangą). Przecież od podobnych ćwiczeń mięśnie brzucha nie rosną. Mogą
co najwyżej „wyrosnąć” mięśnie boczne tułowia i do tego w talii (o czym już
pisałem). I to także jest kwestia sporna, ponieważ z każdej strony ciężar nam
się równoważy...czyli, wychodzimy zero. Efekt żaden, ale podczas wykonywania
takich ruchów (obroty tułowia w różne strony) spokojnie możemy sprowokować
kontuzję.
WYPADY / WYKROKI
To jest temat dosyć delikatny. Delikatny
dlatego, że efekt tych ćwiczeń może być na tyle zadowalający, że rysowanie
niebezpiecznych historii związanych z ewentualną kontuzją kręgosłupa odstawimy
na bok. Całość sprowadza się tylko do tego...Jak zminimalizować ryzyko i w
jaki sposób pozyskać maksymalny efekt ? Bardzo prosto. Trzeba jedynie
minimalizować boczne ruchy tułowia podczas wykonywania ćwiczenia. Aby to
osiągnąć wystarczy ustabilizować stopy i nie ruszając nimi wykonać serię NA
JEDNĄ STRONĘ. I dopiero po wykonaniu serii na jedną stronę przechodzimy do
serii na drugą stronę. W ten sposób minimalizujemy niebezpieczne ruchy stąd
dotąd...stąd dotąd...stąd dotąd...kołysząc się na boki. Dzięki prawidłowemu
podejściu i owce będą całe (brak kontuzji) i wilki syte (przećwiczone mięśnie).
Ze swojej strony rekomenduję zachowanie umiaru w wykonywaniu poniższych ćwiczeń
(wypadów). Można, ale z głową (bez fanatyzmu).
Poniższych ćwiczeń nie
rekomenduję w zestawieniu:
- wypady do przodu z
nogi na nogę w chodzie (tułów cały czas jest w niepożądanym ruchu)
- wypady wykonywane na
przemian z obciążeniem: krok w bok, następnie krok do tyłu i od razy przejście
na druga nogę do przodu – w różnych kombinacjach)
ĆWICZENIA NA SUWNICY
SMITHA
Szereg ćwiczeń wykonywanych na suwnicy Smitha
to ćwiczenia zdecydowanie bardziej niebezpiecznymi niż ich „lustrzani bracia”
wykonywani ze sztangą. Dlaczego ? Dlatego, że są niezgodne z naszą anatomią. W
życiu naszych przodków bardzo rzadko zdarzały się sytuacje w których musieli
podnosić ciężar tylko i wyłącznie wertykalnie (bez zmiłuj się...po jednej i tej
samej trajektorii). Na suwnicy Smitha nasze stawy nie mają żadnego „prawa
wyboru wektora ruchu”. Po prostu muszą poruszać się tylko i wyłącznie po linii
jaką narzuca nam maszyna. Przykład: podczas wykonywania przysiadów na suwnicy
Smitha nasze kolana i dolny odcinek kręgosłupa są bardzo obciążone. A dzieje
tak się dlatego, że zamiast naturalnie zgiętego wektora ruchu wykonujemy ruch
po linii prostej. W tym przypadku „ruch po prostej” nie jest naszym
„fizjologicznym ruchem” (a to jest niebezpieczne). Na suwnicy Smitha wszystkie
ćwiczenia należy wykonywać BARDZO, ALE TO BARDZO POPRAWNIE TECHNICZNIE. Niestety bardzo
mało ludzi umie pracować na tej maszynie.
Ćwiczeniami najbardziej
niebezpiecznymi są:
- przysiady na suwnicy Smitha
- wyciskanie sztangi na mięśnie naramienne (nawet sprzed klatki piersiowej)
WCIĄŻ JEDEN I TEN SAM
ROZSTAW DŁONI
Jeśli już rozmawiamy o ruchach naturalnych i
bezpieczeństwie to muszę zwrócić uwagę na jeszcze jeden ważny parametr. A
mianowicie, na WCIĄŻ JEDEN I TEN SAM ROZSTAW DŁONI. Jeśli podczas wykonywania
ćwiczeń wiecznie będziemy korzystali z takiego samego ułożenia dłoni (rąk) to
po pewnym czasie może to się okazać dosyć niebezpieczne (bardziej niebezpieczne
niż w przypadku kiedy zmieniamy rozstaw). Szczególnie wyraźnie możemy
zaobserwować to zjawisko podczas ćwiczeń na maszynach jak i podczas ćwiczeń ze
sztangą. Wielu specjalistów uważa, że wolne ciężary w tym HANTLE to
najbezpieczniejsze dla naszych stawów i wiązadeł akcesoria do ćwiczeń siłowych.
Najbezpieczniejsze ponieważ gwarantują najbardziej naturalny dla nas wektor
ruchu, który podczas potrzeby natychmiast możemy korygować bez narażenia się na
kontuzję.
PODSTAWOWA REGUŁA, czym bardziej ograniczona jest swoboda ruchu, tym
większe niebezpieczeństwo dla naszych stawów !
BIEG I INNE RODZAJE
KARDIO
Wiele osób odwiedzających sale treningowe
korzysta z biegowej dróżki. Korzystają regularnie lub bez żadnych dróżek
biegają po świeżym powietrzu. W tym jest sens. Ćwiczenia aerobowe są bardzo
pożyteczne dla układu naczyniowo sercowego i nie tylko. Ale BIEG JEST SZKODLIWY
DLA KRĘGOSŁUPA. Szkodliwy, ponieważ jedną z jego składowych jest faza lotu.
Faza lotu kończy się w momencie zetknięcia stopy z podłożem. W momencie tego
zetknięcia NASZA WAGA ZWIĘKSZA się pięciokrotnie !!! Jeśli ktoś waży sto
kilogramów to za każdym razem „impulsywne uderzenie z podłożem” na jedną stronę
wynosi prawie pół tony ! Wniosek: lepiej jest chodzić w szybkim tempie niż
biegać.
Oczywiście ROWER jest lepszy niż bieg. Lepszy,
ponieważ nie ma w nim fazy lotu. Ale prawdopodobnie najlepszym wyborem będzie
ORBITEREK. To urządzenie daje unikalną możliwość otrzymania wszystkich
pozytywnych aspektów treningu kardio.
OGÓLNE WNIOSKI:
Są bardzo proste: oceniajcie zawsze PLUSY i EFEKT danego ćwiczenia. Nie
zapominajcie o NIEBEZPIECZEŃSTWACH jakie niesie ze sobą wykonanie jakiegoś
ćwiczenia.
Zrezygnujcie z takich
oto ćwiczeń:
- SZRUGSY Z RUCHEM OKRĘŻNYM
- WYCISKANIE SZTANGI ZZA GŁOWY
- RÓŻNEGO TYPU BOCZNE SKRĘTY/OBROTY TUŁOWIA
Nie przesadzajcie z
ciężarem w takich oto ćwiczeniach:
- ŚCIĄGANIE LINEK WYCIĄGU GÓRNEGO ZA GŁOWĘ
- PROSTOWANIE NÓG SIEDZĄC NA MASZYNIE
- PODCIĄGANIE SZTANGI DO BRODY
- WYPADY / WYKROKI
Lepszy STEPER lub CHÓD niż biegowa dróżka. Przede wszystkim w
przypadku kiedy ważycie ponad sto kilogramów.
Idiotami rozpoczęliśmy i na idiotach
skończymy...
Dbajcie o zdrowie Przyjaciele...
Pozdrawiam,
Piotr
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz