Witam Was Szanowne Panie,
Ten tekst powinien pojawić się za parę dni.
Jednak otrzymałem parę maili z prośbą o ciut więcej informacji, o dodatkowe
wyjaśnienia. A że lato zbliża się wielkimi krocyma, to damy chcą już teraz
narzucić sobie reżim związany z ogólnie pojętym – gubieniem zbędnych kalorii.
Tydzień dla niekórych dam okazał się wiecznością. Podjąłem decyzję, że to co
miałem zrobić za czas jakiś zrobię dzisiaj...
W tym tekście pojawią się nowe informacje
oraz dodatkowe wskazówki. W niektórych jego fragmentach wrócę do tego co
przekazałem w poprzednim tekście. Zrobię tak dlatego, że najważniejsze
informacje musicie sobie przyswoić i utrwalić na stałe.
Mam nadzieję, że poważnie podeszłyście do
poprzedniego zadania ? Ponieważ, jeśli będziecie przeskakiwały przepuszczając
ciężkie zadnia, a wypełniając jedynie lekkie, to za moment nawet najlżejsze
zadania staną się dla was bardzo trudne. Taki jest proces tej nauki – wszystko
trzeba wykonywać w przekazanej przeze mnie kolejności.
I tak, poprzedniego razu obarczyłem was
zadaniem polegającym na STANDARYZOWANIU
RACJI ŻYWNOŚCIOWYCH SWOJEGO POŻYWIENIA. To znaczy – nauczyć się każdego
dnia jeść produkty, które dadzą nam taką samą ilość kalorii w rozbiciu na:
białka, węglowodany oraz tłuszcze. Każdego dnia utrzymujemy te same wartosci
kaloryczne. Robimy tak dlatego, aby kontrolować
postępujące kalorie, a to oznacza, że w końcu zaczęliśmy zarządzać swoim
ciałem w sposób prawidłowy.
Nauczyłyście się przygotowywać posiłki
na cały dzień (z pewnym wyprzedzeniem) w
jednej i tej samej ilości.
Rozejrzyjcie się dookoła siebie. Widzicie
ludzi, którzy nigdy nie próbowali nawet kontrolować tego procesu. Z drugiej
strony, praktycznie wszyscy oni zaczyną udowadniać nam, że doskonale wiedza o
co chodzi. Zaczną nas przekonywać, że wiele razy byli na diecie. A my już
wiemy, że to oszukiwanie samego siebie ponieważ takich rzeczy nie można
kontrolować na oko. Do tego potrzeba:
- Albo bardzo dokładnie znać kaloryczność produktów (wszystko
ważyć i wpisywać każdego dnia do przygotowanych tablic).
- Albo dokładnie jeść jedną i tą samą ilość jedzenia każdego
dnia (to co miałyście robić – zadanie nr.1)
W obu tych przypadkach otrzymujemy punkt odniesienia, odpowiednio którego
możemy odejmować ilość dostarczanych kalorii, albo je dodawać.
SENS WSZYSTKICH DIET: KAŻDEGO DNIA DOSTARCZYĆ ORGANIZMOWI MNIEJ
KALORII NIŻ SIĘ TRACI.
Wszystko to jest bardzo proste. Dostarczamy
jedzenia w trochę mniejszej ilości niż potrzebuje nasze ciało. Wówczas ten
niedobór, nasze ciało będzie kompensować sobie pobierając tłuszcz.
Problem wszystkich diet polega na tym, że
one nie uwzględniają indywidualnego PUNKTU RÓWNOWAGI konkretnego człowieka. Ta
ilość jedzenia dzięki której ja będę chudł u kogoś innego spowoduje tycie i
jeszcze zwiększy nabór kalorii. Oto i jest przyczyna powodująca to, że jednemu
dieta pomoże a drugim nie.
Jednak z nami tak nie będzie. To co ja
zalecam nie jest do końca dietą. Ja nie rekomenduję bardzo brutalnego
ograniczania potrzeb waszego ciała. Problem nie polega jedynie na takich
ograniczeniach po których wasze ciało, psychika i mózg zaczną źle się czuć.
Wszystko jest dużo poważniejsze. Jeśli wprowadzone ograniczenia dla waszego
ciała będą zbyt restrykcyjne, to ono przed tym zagrożeniem zacznie się bronić.
Może spowolnić proces spalania tłuszczu kosztem spowolnienia szybkości
przemiany materii w waszym ciele. Ono nie rozumie, że postanowiłyście mniej
jeść dla ogólnie pojętego piękna. Ciało uważa, że nie macie czego jeść i że
może umrzeć. Ono o was dba. Czasami właśnie ta troska komplikuje wam realizację
marzeń.
PODSUMOWANIE: NIE MOŻNA W DRASTYCZNY SPOSÓB ZMNIEJSZAĆ DZIENNYCH
RACJI ŻYWNOŚCIOWYCH !!!
Ale można robić to pomału i konsekwentnie. I
właśnie teraz otrzymacie swoje drugie zadanie. POMAŁU ZMNIEJSZAĆ ILOŚĆ JEDZENIA PRZYGOTOWANEGO
KAŻDEGO DNIA.
Pamiętajcie o tym, że nie ma potrzeby
forsować tempa. To przyniesie więcej bólu niż korzyści. Czym dłużej i
spokojniej będziecie dochodzić do SWOJEGO PUNKTU RÓWNOWAGI tym bardziej będzie
cierpiał wasz tłuszcz.
Ani ja, ani wy, w tej chwili nie wiecie, ile
wynosi wasz PUNKT RÓWNOWAGI, po przekroczeniu którego zaczniecie spalać
tłuszcz.
Teraz ta informacja nie jest wam do niczego
potrzebna, a to dlatego, że przecież posiadacie swój codzienny punkt
odniesienia (wasza codzienna i stabilna racja pożywienia) w porównaniu do
którego możecie (pomału) tak zmniejszać ilość jedzenia, aż znajdziecie granicę
swojego punktu równowagi. Wystarczy jedynie po troszku ją przekraczać. Takie
postępowanie pozwoli wam zachować fantastyczne samopoczucie i zdrowie...przy czym
będzie spalało tłuszcz z całego ciała.
Najprawdopodobniej, jeśli już mówić językiem cyfr, to ten punkt
równowagi będzie znajdował się pomiędzy 1,000 – 1,500 kcal. Chociaż lepiej
zapomnijcie o tej cyfrze. Posługujcie się bardziej indywidualnym systemem pomiaru
kalorii, opartym jedynie na waszych danych.
I tak, należy ciut ciut zmniejszyć porcję
(rację żywnościową). Trzeba nieco obrazić się na WĘGLOWODANY !
Węglowodany, to – chleb, ziemniaki,
owsianka, ryż, wszelkie kasze, słodkości itd. W zasadzie są to zawsze produkty
pochodzenia roślinnego. A spytacie się Dlaczego akurat za rachunek węglowodanów ?
- WĘGLOWODANY przyczyniają się do tego, że po skończonym
posiłku podwyższa się poziom insuliny, która jak na transportowy hormon
przystało bardzo lubi taszczyć ze sobą pod skórę substancje odżywcze w
postaci tłuszczu.
- BIAŁKA POTRZEBUJE WASZE CIAŁO I MIĘŚNIE ! Potrzebuje dla normalnego
funkcjonowania, ponieważ całkowicie składamy się z białek. Tłuszcze się
nie liczą ponieważ już prawie z nich zrezygnowaliście (tłuszcze są
najbardziej kaloryczne).
Gitarra, ale jak to wygląda praktycznie ?
Przypuśćmy, że każdego dnia jecie następujący nabór produktów:
1 szklanka kaszy gryczanej (ryżu, owsianki i
itd.)
1 filet z kurczaka (500 gr cielęciny lub
ryby i itd.)
Przypominam, to bardzo uproszczony przykład.
W waszej racji żywnościowej może być co chcecie i ile chcecie. Może być choćby
10 rodzajów produktów. Najważniejsze, aby to się powtarzało każdego dnia w
jednych i tych samych ilościach. Wracamy do naszego przykładu.
Kasza gryczana i warzywa, to – węglowodany.
Ale warzyw nie ruszajcie, to świętość ! To nie są zwykłe węglowodany, one
normalizują poziom insuliny i bardzo pożytecznie wpływają na wiele procesów
zachodzących w naszym ciele. Co pozostaje ? Prawidłowo. Pozostaje kasza
gryczana.
Wskakuj na wagę. Jeśli twoja waga nie
zmieniła się od ostatniego tygodnia, to zmniejsz ilość
kaszy gryczanej/owsianki/ryżu do ¾ szklanki. Od tego momentu przed
gotowaniem nie napełniasz już całej szklanki, a tylko ¾. To teraz jest twoja
stała ilość węglowodanów wchodząca w skład eksperymentu o którym rozmawialiśmy
w poprzednim artykule (pierwszy artykuł z cyklu).
Póki co nie wiesz, czy dzięki temu
schudniesz, czy też nie. Dlatego, że jeszcze nie masz pojęcia, czy to jest
poniżej twojego punktu równowagi, czy może powyżej. ALE dowiesz się o TYM dokładnie za tydzień ! Ty
w odróżnieniu od pozostałych otaczających cię ludzi kontrolujesz ten proces.
Dlatego twój sukces jest nieuchronny ! To tylko kwestia czasu.
PODSUMOWANIE...
W poprzednim artykule planowałem dać wam na
dzisiaj dwa zadania; jedno o żywieniu, a drugie dotyczące ćwiczeń. Przeczytałem
maile jakie dostałem, ruszyłem głową i póki co nie otrzymacie od razu dwóch
zadań. Robię tak dlatego, ponieważ w innym przypadku nie oswoicie szybko tego
materiału. Na tą chwilę tyle wam wystarczy. Pamiętajcie o jednym TO NIE JEST DIETA ! TO WASZE STAŁE ZDROWE
ODŻYWIANIE SIĘ ! TO WASZ NOWY STYL ŻYCIA ! On pozostaje z wami na zawsze, nie na
trochę, jak to bywa z dietami z kolorowych pism. Przyzwyczaicie się do tego, że
odżywiacie się prawidłowo i że kontrolujecie swoje ciało. To tylko kwestia
czasu. Powiem wam sekret – takie trudne są tylko początki. Za parę miesięcy
będziecie przyjmowały to jak coś naturalnego i lekkiego. Nie będziecie mogły
zrozumieć jak można było kiedyś odżywiać się inaczej. A za pól roku na tyle
dobrze będziecie znały własne ciało, że nie będziecie już musiały jeść ciagle
tych samych produktów.
Teraz słowo do tych dam, które już chcą
zaczać modelować swoje ciało. Tu i teraz. Następne wydanie poświęcę – pupie.
Pupie i tylko pupie. Dlaczego ? Ponieważ jestem facet a nas najbardziej rajcuje
pupa i biust. Z biustem praktycznie nic się nie da zrobić, to pozostaje
tyłeczek. I z tego co wiem, to także wiele dam ma sporo zastrzeżeń do swojej
pupci. Opiszę możliwie najdokładniej jedno i zdecydowanie najbardziej bazowe
ćwiczenie na tą część ciała (bardzo skuteczne). Następny artykuł będzie nosił
tytuł: „Kobiece pośladki - przysiady”...Idąc dalej za ciosem ! Usatysfakcjnuję
także lajdi proszące o zestawy ćwiczeń. Uprzejmie informuję, że czwarty artykuł
będzie dla was, a mianowcie:„Prawidłowe treningi dla kobiet”.
Już te cztery artykuły będą prawdziwą
skarbnicą wiedzy. Co z nią zrobicie, będzie zależało tylko o was samych.
Pozdrawiam,
Piotr
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz