poniedziałek, 7 maja 2018

NATURALNY BODYBUILDING lub BODYBUILDING NA IGLE...Wybór należy do Ciebie.



NATURALNY BODYBUILDING. ZMIENIAMY PRZYZWYCZAJENIA. ĆWICZYMY EFEKTYWNIEJ.

Nie zastanawialiście się nad zmianą programu treningowego ? Nie zastanawialiście się nad postawieniem obecnej metodyki treningowej na głowie ? A może warto zastanowić się nad wprowadzeniem do treningu nowości opartych na osiągnięciach dzisiejszej nauki ? Nie mam na myśli jedynie zmiany sekwencji ćwiczeń i „zadziwienia” mięśni zmianą planu. O tym słyszeliście i czytaliście już dostatecznie dużo. Ja chcę porozmawiać o ewolucji w myśleniu. Chcę porozmawiać o ulepszeniu samej metody treningu w celu osiągnięcia jeszcze lepszego rezultatu, w dostatecznie krótkim czasie. Przecież, jeśli rozejrzeć się dookoła to absolutnie wszystko się zmienia. Rozwija się i stanowi coraz doskonalszym. Doskonalszym niż było wcześniej. Samochody, komputery, medycyna, sposoby „zombowania” ludzi oraz sposoby prowadzenia wojen (widzimy co dzieje się w europie, czytaj…muzułmanie). Nie mówiąc już o nowych technologiach zbrojeniowych.

Czemu tak się dzieje. Nie będę wnikał w szczegóły. Prawdopodobnie konkurencja i rozwój technologiczny grają tutaj pierwszoplanową rolę.

Obserwuję „nowinki” z różnych dziedzin życia. Obserwuję sale treningowe. Dzięki tym obserwacjom narodziło się pytanie: Dlaczego w klubach z uporem maniaka wciąż wykorzystywane są programy treningowe i strategie będące na fali 50 lat temu ? Wszystkie te tradycyjne splity na 3-4-5 dni…wszystkie te liniowe sposoby progresji obciążenia i nielogiczna metodyka ćwiczenia określonych grup mięśni…wszystkie te zakorzenione w umyśle 3-4 serie po 6-12 powtórzeń i ciągle ten nieśmiertelny tradycyjny komplet ćwiczeń:…wyciskanie sztangi leżąc na ławce poziomej, uginanie przedramion ze sztangą czy też martwy ciąg. Dlaczego w treningu sylwetkowym wszystko jest tak jak w bajce, zastygło na 50 lat ? Przez pół wieku ciągle to samo…to samo i to samo. Aż się wierzyć nie chce, a jednak…

Ktoś może powiedzieć, że sposoby i strategie treningów nie zmieniają się dlatego, że już są najbardziej optymalne i nikt nie jest w stanie ich ulepszyć. Mniej więcej tak samo mówiono kiedyś o:
- „My nigdy nie wypuścimy 32 bitowego systemu operacyjnego” – Bill Gates.
- „Rakieta nigdy nie będzie w stanie polecieć poza atmosferę Ziemi” – Nwe York Times, 1936 rok.
- „Skonstruowanie maszyn latających cięższych od powietrza nie jest możliwe” – Lord Alvin, brytyjski fizyk i mechanik. 
- „Nie ma żadnych przesłanek tego, że kiedyś będzie możliwe otrzymać energię atomową. Do tego trzeba nauczyć się rozszczepiać atom…” – Albert Einschtein
- „Jak wam się uda zmusić statek płynąć pod wiatr i pod prąd za pomocą rozpalonego pod pokładem ognia ? Nie mam czasu, żeby wysłuchiwać te niedorzeczności” – Napoleon Bonaparte.
- „Telewizja nie jest w stanie utrzymać się na każdym rynku, dłużej nić sześć miesięcy, po woim pojawieniu. Ludziom szybko znudzi się każdego wieczora gapić się w to pudło” – Jeryll Zanouk, amerykański producent, scenarzysta, reżyser.   

Dlaczego przytoczyłem te przykłady ? Żebyście zrozumieli, że bez względu, czy nam się to podoba, czy nie, to technologie rozwijają się i ewoluują…i to we wszystkich sferach bez wyjątku. Technologie związane z treningiem siłowym również.

Problem nie polega na tym, że tych technologii brakuje. Że o nich się nie pisze. Regularnie przeglądam różne prace naukowe w temacie i wiem, że technologii jest sporo.
Problem sprowadza się do tego, że sportowcy (i ludzie o rożnym poziomie wytrenowania) nie umieją lub nie chcą z nich korzystać. W tym artykule chcę zająć się samymi smakowitymi technologiami naukowymi i odkryciami, które pomogą w ułożeniu optymalnego oraz nowoczesnego programu treningowego.   

Jak obecnie trenować w fitness klubach ?

Do tego, żeby cokolwiek zmienić i ulepszyć to najpierw trzeba wiedzieć CO i JAK. Najczęściej, takie oto sposoby treningu wykorzystywane są w danym momencie ? Przykład: W treningu na masę naród trenuje w formie splitu parę razy w tygodniu, wykonują adepci 3-4 serie robocze w 8-12 powtórzeniach w każdej z serii (obrazowo/skrótowo). A przecież wszystkie te reguły i zasady (no, prawie wszystkie) ułożył dziadek Joe Wildera ponad pół wieku temu.

Oto ich podstawowe i typowe elementy:   

SPLIT: najczęściej ciało dzielone jest na 2-4 „części” i każda z nich trenowana jest oddzielnego dnia. To daje możliwość na wykonanie większej ilości ćwiczeń na określoną grupę mięśni w ramach jednej sesji treningowej. 

NIEZBYT CZĘSTY TRENING MIĘŚNI: Myślę, że się ze mną zgodzicie, najbardziej rozpowszechniona wersja sprowadza się do treningu jednej grupy mięśniowej raz w tygodniu. Są oczywiście wyjątki, ale mało kto ćwiczy jedną grupę mięśni 2-3 razy tygodniowo. Natomiast cały ogrom atletów trenuje określone mięśnie raz w tygodniu.   

TRENING LINIOWY MIĘŚNI W OBRĘBIE JEDNEJ SESJI TRENINGOWEJ. Najczęściej atleta wykonuje wszystkie serie na jedną grupę mięśni w schemacie - seria po serii (np.:klatka piersiowa)…Jak skończy trening przykładowej klatki to dopiero wówczas przechodzi do ćwiczeń nad drugą partią…(np.: biceps).  

DUŻA ILOŚĆ SERII NA JEDNĄ GRUPĘ MIĘŚNI W RAMACH JEDNEJ SESJI TRENINGOWEJ: Przyzwyczailiśmy się wykonywać po kilka następujących po sobie ćwiczeń na jedną grupę mięśniową. W każdym z nich wykonujemy po kilka serii. Przykład ćwiczeń: Plecy - podciąganie na drążku, wiosłowanie sztangą w opadzie tułowia, przyciąganie linek wyciągu horyzontalnego itp. Cały ten system został stworzony tylko po to, aby zwiększyć objętość pracy mięśni na jednej sesji treningowej (tej samej grupy parti mięśni). 

TEORIA MIKROURAZÓW: Myślę i z pewnością się nie pomylę, mówiąc, że teoria ta zakorzeniona jest bardzo mocno w kręgach kulturystów. Tak czy inaczej trenujemy do odmowy pracy mięśni, do bólu (no pain no gain). Głównym kryterium udanego treningu jest ogromny wskaźnik zmęczenia i po treningowy ból w mięśniach. 

To jedynie przykładowy i daleko nie pełny obraz typowej technologii treningowej panującej obecnie w salach fitness. Jest on na tyle zakorzeniony w umysłach kulturystów, że nie są oni w stanie wyobrazić sobie, że można trenować w inny sposób.
Każdy z opisanych powyżej elementów, pomimo zalet posiada także w swoje wady.  

Tradycyjny split daje możliwość wykonania pracy o dużej intensywności na określoną grupę mięśni w obszarze jednej sesji treningowej. Jednak poprzez swoją strategię wymusza trenowanie jednej grupy mięśniowej dosyć rzadko w perspektywie jednego miesiąca. Pierwsze jest plusem. Ale drugie to już minus. Minusem jest dlatego, że rzadka praca nad grupą mięśni zmniejsza objętość pracy w cyklu miesięcznym. Przykład: mogę wykonać 16 serii roboczych na mięśnie klatki piersiowej raz w tygodniu (tradycyjny trening wysokiej objętości na jednej sesji treningowej) lub mogę wykonać 20 serii na klatkę piersiową, ale dwa razy w tygodniu. W którym przypadku intensywność jest większa ? Ona jest niemalże jednakowa. Jednak w drugim przypadku będę „rósł” skuteczniej/efektywniej. Efektywniej dlatego, że NATURALNA SYNTEZA BIAŁKA maksymalnie stymulowana jest przez dwie doby po zakończeniu treningu (potem jej poziom maleje).      

No dobrze…Jesteś zatwardziałym zwolennikiem klasycznej formy treningu w ramach jednej sesji - wykonujesz ciężką pracę (duża ilśc serii) na określoną partię mięśni. Ale po co wykonujesz tą pracę liniowo (praca w systemie liniowym na jednym treningu) ? Się spytam ja. Po co wykonujesz seria za serią, ćwiczenie po ćwiczeniu na jedną i tą samą grupę mięśni ? Być może odpowiesz…A chociażby po to, aby krew nie „ganiała” z jednego miejsca ciała w drugie…kto inny powie „żeby mięśnie nie stygły”…a jeszcze ktoś inny „trzeba zakończyć jedno, zanim przejdzie się do drugiego”. Według mnie o takim podejściu decydują dwa momenty…albo lubisz uczucie nabrzmiałego "bicka" i klaty, albo po prostu jesteś przyzwyczajony do tego rodzaju treningu.    

   NATURALNY vs STERYDOWIEC


 Mam dla ciebie nieprzyjemną niespodziankę !!! A mianowicie…

Jeśli trenujesz NATURALNIE to przy dużej ilości liniowo wykonywanych serii na jedną grupę mięśni doprowadzasz do większego rozpadu niż efektywnego przyrostu mięśni. Czym więcej następujących po sobie serii, tym większe zakwaszenie (rezultat anaerobowej glikolizy). Jeśli intensywność będzie rozsądna, wówczas jest najefektywniej…organizm wystarczająco się zakwasi, żeby nastąpił „wyrzut” jonów wodoru. Rozsądna intensywność w zupełności wystarczy, żeby „otworzyć” wasze komórki dla podłączenia ku pracy odpowiednich faktorów (testosteron, hormon wzrostu i inne). Natomiast, jeśli intensywność będzie za duża (zbyt wiele pracy liniowej na jedną grupę mięśni) to i zakwaszenie będzie zdecydowanie za duże. Wówczas doprowadzicie do rozpadu tkanki mięśniowej w pełnym tego słowa znaczeniu.     

I teraz dochodzimy do momentu, który naukowcy nazywają TEORIĄ ROZPADU.

Fundament obecnego Bodybuildingu zbudowany jest na prostej zasadzie, a mianowicie:…”Aby stymulować adaptację, trzeba rozwalić strukturę. Rozwalić po to, aby po okresie regeneracji struktura stała się jeszcze mocniejszą niż była do rozpadu. To po prostu jakaś patologia. Istnieje wiele przykładów na to, że struktury mogą rosnąć bez żadnego rozpadu. Mogą rosnąć bez rozpadu, ale tylko i wyłącznie wówczas, kiedy nastąpi odpowiednia stymulacja - anabolizm.   

Wystarczy podać jako przykład ludzi korzystających ze sterydów anabolicznych, którzy NIE trenują (chemicy). NIE trenują a ich mięśnie i waga rosną. Rosną bez żadnego rozpadu ! Owszem, ich przyrost jest słabszy niż w przypadku regularnie trenującego „chemika”. Ale tak czy inaczej on jednoznacznie jest i fakt ten udowadnia, że rozpad nie jest warunkiem koniecznym, żeby nastąpił przyrost tkanki mięśniowej. Podstawowym i głównym środowiskiem sprzyjającym przyrostowi mięśni jest anabolizm a nie rozpad.    

Mało tego, istnieją dane świadczące o tym, że czym bardziej „wyniszczający” trening, tym później zaczną rosnąć mięśnie. Przez pierwszy okres ciało próbuje „stanąć do was w opozycji”. Ono nie akceptuje tego stresu treningowego jaki mu fundujecie. W związku z tym o żadnym przyroście nawet mowy być nie może – to nie te warunki. Co się dzieje, kiedy ciało mniej więcej zaleczyło swoje mikrourazy (oczywiście nadal żadnego przyrostu nie ma) ? To proste…powtarzacie ten sam horror po tygodniu i tym samym nie dajcie szans, aby ciało przywykło do stresu treningowego. Włącza się mechanizm bardzo trudnej adaptacji (samoobrona przed wami samymi), która ciągnie się miesiącami. Tak tak…długimi miesiącami. Przyrost tkanki mięśniowej jest możliwy, ale proces ten przeciągnie się o minimum 2-3 miesiące. Tylko po tak długim czasie adaptacji, ciało pomału zacznie przyzwyczajać się i „akceptować” ten ponad normatywny stres treningowy. Oczywiście można uniknąć tej sytuacji, jeśli człowiek będzie trenował lżej i zarazem częściej. Jeśli nie doprowadzi do zbytniego rozpadu komórek mięśniowych. Jednak tego typu teoria – „lżej i częściej” nie jest popularna wśród kulturystów. „Pakerzy” wciąż wyznają i akceptują jedynie MOCNY ROZPAD. Cierp z bólu, męcz się i przechodzić katusze, oto ich dewiza….tyko wtedy twoje mięśnie wyrosną. Znacie to – prawda ? Tak właśnie wygląda wciąż królujący „debilny” bodybuilding.                 

Hm….To czemu wciąż tak bardzo popularny jest ten "tradycyjny" bodybuilding ?

Odpowiedź jest tylko jedna…Dlatego, że go intensywnie eksploatują.

Problem polega na tym, że wszystko zawsze kręci się dookoła pieniędzy. Bodybuilding oraz fitness generują sporą ilość kasy, żeby zarobić potrzebny jest skuteczny i często agresywny marketing. Na tyle skuteczny, aby pokonać konkurentów. Oczywiście mam na myśli całą industrię związaną z tymi dziedzinami sportu. Składa się na nią: produkcja różnego rodzaju odżywek i diet, urządzeń do ćwiczeń, sprzedaż kart abonamentowych, usługi trenerów oraz oczywiście odzież…itd…itp. Tak czy inaczej ludzie od marketingu wiedzą, że nie kupicie produktu, jeśli jego twarzą nie będzie mistrz kulturystyki rodem z okładki pisma dla pakerów.  

Niestety, żyjemy w świecie zakłamanym i pełnym hipokryzji. Kłamią wam w żywe oczy, Kłamią tylko po to, żeby wyciągnąć z waszej kieszeni jak najwięcej kasy. Kłamią o konieczności przyjmowania niektórych produktów i suplementów w celu uzyskania wymarzonej sylwetki. Pamiętajcie ! Żaden z kulturystów posiadających kontrakt nigdy w życiu nie powie wam prawdy ! Nigdy nie powie, że wygląda tak jak wygląda, ponieważ aplikował sobie końskie dawki sterydów anabolicznych. Pomyślcie…Czemu konkurs piękności o nazwie BODYBUILDING nie jest dziedziną Olimpijską ? Otóż dlatego, że wszyscy byliby na dopingu.

Zdecydowana większość kulturystów będzie wciskała wam kit, że swoją figurę zawdzięczają między innymi dzięki stosowaniu tych czy innych protein lub takich to a takich suplementów i odżywek. Globalny problem sprowadza się do tego, że „normalni” ludzie widząc tych wszystkich „okładkowych bohaterów”, pragną osiągnąć taki sam rezultat jak oni. Ale niestety, nigdy go nie osiągną, jeśli będą przysłuchiwać się kłamliwym radom swoich „bohaterów”. Bez systematycznego wspomagania się „sterydami anabolicznymi” to po prostu nie jest możliwe. Niektórzy uważają, że kulturyści siedzący na „igle” przeszli na „ciemną” stronę mocy. Ja tak nie uważam, oni jedynie wybrali dla siebie taką drogę (każdy jest panem swojego losu). Mam jednak do nich jedną pretensję. Pretensję o to, że kłamią i nie nie chcą powiedzieć prawdy. 

Oczywiście, wszystko to jest przykre. Jednak co ma piernik do wiatraka. Możecie się mnie spytać…Jak do powyższego ma się metodyka treningowa ? Odpowiadam - Do naszych rąk wkładają technologię, która została ułożona dla treningu wymagającego wspomagania sterydami anabolicznymi – z jednej strony. A najgorsze jest to, że wam o tym nie mówią – z drugiej strony. Wszystkie metodyki i schematy z którymi możecie zapoznać się w pismach kulturystycznych (zgodnie z regułami mistrzów) mogą być efektywne jedynie podczas realizacji „chemicznego treningu”. Splity, niezbyt częste sesje treningowe, duża objętość liniowej i doprowadzającej do rozpadu pracy. Owszem, to wszystko super się sprawdzi, ale tylko u „chemika”. W zdecydowanej większości, twarzami z pierwszych stron specjalistycznych pism branżowych są właśnie ATLECI SIEDZĄCY NA IGLE. I dlatego mamy to co mamy. Technologie treningu, która nie sprawdzi się w przypadku „naturalnego” adepta sportów siłowych.   

To w takim razie, jak ułożyć swój plany treningowy, jeśli jestem „naturalem” ? Piszę o tym PORADNIK…

    BRUCE LEE i ARNOLD SZ.

Sądzę, że po tym wszystkim co przeczytaliście, powyższe pytanie samo ciśnie się do głowy. Podejdę teraz do najważniejszych elementów. Dokładniej o niektórych z nich pisałem już wcześniej. Teraz usystematyzuję najważniejsze i przekażę wam w przystępnej formie. Zrobię to, abyście przestali już bić głową o ścianę i w końcu za pomocą otrzymanego ode mnie narzędzia ten mur przebili.

Do rzeczy… 

Wszelkie te tradycyjne i zaawansowane splity (dzielone na 3-4 i nawet 5) oraz metodyki rekomendowane przez „bohaterów” (w przypadku „naturalnego” adepta) nadają się do wielkiej dupy ! Ale niestety, najczęściej wciąż rekomendacje „chemika” są waszą dewizą na sukces.

A powinno być inaczej, mianowicie tak - FULL BODY (całe ciało na jednej sesji treningowej) lub SPLIT DZIELONY NA DWIE CZĘŚCI – oto wasze „wszystko” podczas naturalnego treningu. Oczywiście biorę pod uwagę, że komuś kto jest już na dostatecznie zaawansowanym poziomie wytrenowania, skutecznymi mogą okazać się splity dzielone na trzy części. Ale to nawet nie jest jeden procent z was. 

NIEZBĘDNE INFORMACJE…

CZĘSTE TRENINGI. Udowadniałem już, że realizując metodykę naturalnego bodybuildingu, synteza białka osiąga swoje maksimum w czasie 48 godzin od ostatniej sesji treningowej. I właśnie ten fakt (poparty naukowo) potwierdza że „natural” powinien trenować częściej niż „chemik”. A „częściej” = wykluczenie z treningu wszelkich zaawansowanych kilkudniowych splitów.
W takim przypadku, naturalny atleta powinien trenować każdą grupę mięśni dwa razy w tygodniu (dopuszcza się nawet i trzy razy tygodniowo). Częste treningi pozwalają na wykonanie większej objętości pracy. Większej niż u „chemika”. Tak objętościowy trening będzie bardzo efektywny, pobudzi przyrost tkanki mięśniowej i wcale nie doprowadzi do jej rozpadu (nie spowolni jej przyrostu). Tylko trzeba wiedzieć jak ćwiczyć.        

MNIEJ SERII NA JEDNĄ GRUPĘ MIĘŚNIOWĄ. To wynika z punktu poprzedniego. Naturalny atleta, czym częściej trenuje w tygodniu, tym mniej serii musi wykonywać na każdą grupę mięśni w obrębie jednej sesji treningowej. Zbyt duża objętość wykonanej pracy na jednej sesji może spowodować rozpad (a tego chcemy uniknąć). Naszym zadaniem nie jest „rozpad” a „budowa/przyrost”. Dlatego nie należy podczas jednostkowego treningu wykonywać aż 4 ćwiczeń na jedną grupę mięśniową. W zupełności wystarczą 2 maksymalnie 3. Przykład: owszem, mogę wykonać 4 serie podciągania na drążku + 4 serie horyzontalnego przyciągania linek do tułowia, w sumie 8 roboczych serii na grupę mięśni. Hm…a jeśli mam dobre samopoczucie to mogę wykonać i 10 serii roboczych na jedną grupę. Kto mi broni ? Mogę, tylko po co ? Skoro jestem "naturalem"…       

AKCENT KŁADZIEMY NA DUŻE PARTIE MIĘŚNIOWE. O tym wszystkim słyszeliście już wiele razy. W jednym z materiałów pisałem, jak ważną rolę dla przyrostu bicepsa ma trening nóg (fakt potwierdzony naukowo). Udowodniono, że bicepsy będą rosły nawet czterokrotnie szybciej, jeśli przed nimi będziecie trenowali nogi. Dzięki tym faktom, jako osoba początkująca, możecie odpuścić na parę miesięcy trening ramion. Skupicie całą swoją energię na nogach, plecach i klatce piersiowej. A jeśli nie jesteście w stanie odmówić sobie „przypakowania” rąk to obowiązkowo trenujecie je razem z dużą partią mięśni.           

Dużo serii wykonywanych liniowo nie ma SENSU ! Pracujemy mniej i przeplatamy…

TRENING NISKO KATABOLICZNY. Mam na myśli przeplatanie serii na różne grupy mięśniowe w obrębie jednej sesji treningowej. Takie przeplatanie służy mniejszemu zakwaszeniu trenowanych mięśni. Jeśli wykonujecie seria za serią na jedną i tą samą grupę mięska, to poziom zakwaszenia jest bardzo wysoki (zbyteczny). Aby uniknąć tego zjawiska należy ćwiczenia przeplatać. Przykład: przeplatam serię wykonywaną na klatkę piersiową z serią wykonywaną na plecy…nogi przeplatam z barkami…a biceps z tricepsem. A co z brzuchem ? Co drugi dzień przez dziesięć minut. Jeśli jesteś naturalnym adeptem sportów siłowych to przestaw się mentalnie na trening przeplatany...jedna seria ćwiczenia na klatkę, po niej idziesz na plecy…po skończonych plecach wracasz do trenowania klatki…po klatce ponownie trenujesz plecy i tak dalej…analogicznie.     

PERIODYZACJA ELASTYCZNA A NIE LINIOWA. Nie trenujcie liniowo (stopniowe zwiększanie obciążenia z treningu na trening). Urozmaicajcie swój trening. Niech on zależy przede wszystkim od waszego samopoczucia. Pamiętajcie – jakakolwiek periodyzacja działa lepiej niż jej brak. Periodyzacja NIE LINOWA (przeplatanie „ciężkiego” treningu z „lżejszym”) działa zdecydowanie lepiej niż TRADYCYJNA PERIODYZACJA LINIOWA. ELASTYCZNA PERIDYZACJA w przypadku „naturala” jest dużo bardziej skuteczna niż tradycyjna liniowa. Jednak nie periodyzuj według grafika a tylko i wyłącznie według samopoczucia. Co to oznacza ? A to, że ADAPTACJA do periodyzacji powinna zależeć od waszego stanu fizycznego i psychicznego w dzień wykonywanego treningu. Nie „zabijacie” swojego ciała (bo tak wynika z grafiku) jeśli ono jeszcze nie jest gotowe na ciężki trening. Nauczcie się go słuchać.      

NIE DOPROWADZAJ DO ROZPADU ! To oznacza, że nie należy wykonywać w każdej serii powtórzeń do odmowy pracy mięśni. Nie należy doprowadzać do tego, żeby mięśnie obowiązkowo bolały na drugi i trzeci dzień po treningu. Ostrożnie ze sposobami podwyższania intensywności (dropy, forsowanie/przełamywanie, negatywne powtórzenia itd.). Wszystko to powoduje rozpad waszych mięśni. Wykonujcie mniej serii i powtórzenia bez odmowy pracy mięśni. Natomiast każdą grupę mięśniową trenujcie dosyć często (dwa razy w tygodniu / dla bardziej zaawansowanych nawet trzy).     

Popularne ćwiczenia wcale nie muszą być najbardziej efektywne ! Bierzemy to co najlepsze…

Zrobiłem przegląd najlepszych i najbardziej efektywnych ćwiczeń, Opierałem się na badaniach naukowych, które skupiały się na zdefiniowaniu największej Elektrycznej Aktywności włókien mięśniowych w czasie skurczu mięśnia (nakręcę na temat temat filmy, cykl będzie się nazywał – „Na więcej niż 100%”).
W tym artykule zamieszczam wykaz ćwiczeń, które spowodowały największą elektryczną aktywność mięśnia. To niezbędna wiedza, którą mam nadzieję spożytkujecie na sali treningowej. Wybierzcie dla siebie te ćwiczenia, które najlepiej wpłyną na wasze mięśnie. Weźmy na warsztat biceps…jeżeli chcecie, aby rósł jeszcze efektywniej to najlepiej będzie, jeśli „potraktujcie” go podciągeniem na drążku (lub na Grawitonie) podchwytem a nie tradycyjnym ugiananiem przedramion ze sztangą. A jeśli chodzi o ćwiczenia na klatkę piersiową to bezapelacyjnie prowadzi wyciskanie hantli na ławce dodatniej (oparcie ustawione głową do góry) a na drugim miejscu jest ćwiczenie o nazwie „gilotyna”. Tradycyjne wyciskanie sztangi na ławce poziomej owszem jest doskonałym ćwiczeniem funkcjonalnym, ale z punktu widzenia bodybuildingu nie sprawuje się najlepiej. Wystarczy już tego wiecznego wyciskania sztangi w poziomie czy też martwego ciągu (oczywiście nie rezygnujecie z tych ćwiczeń). Musicie jednak zrozumieć, że są bardziej i mniej efektywne ćwiczenia. Te którym już 50 i więcej lat, powinny ustąpić miejsca bardziej efektywnym.     

Oczywiście…niektórzy podniosą lament, że chyba zwariowałem…że piszę bzdury…że się nie znam…

Odpowiadam…świat idzie do przodu…technologie dają możliwość na bardzo wnikliwe przebadanie mięśni podczas określonej pracy. Pewne badania pokazują, że to do czego tak bardzo się przyzwyczailiśmy, wcale nie spełnia się w roli najbardziej efektywnych i skutecznych ćwiczeń.

WYKAZ polecanych przeze mnie ĆWICZEŃ w oparciu o badania naukowe (wyciąg):

Najlepsze ćwiczenia na BARKI oraz na mięsień CZWOROBOCZNY (trapez)

- wyciskanie sztangi zza głowy (aktony: przedni i środkowy)
- przyciąganie linek wyciągu górnego do brody (akton: środkowy i tylny) – aczkolwiek uważam, że to ćwiczenia jest najbardziej efektywne, gdy wykonuje się je na systemie przeznaczonym do treningu w podwieszeniu.
- boczne unoszenie ramienia na linkach wyciągu dolnego (akton: środkowy oraz czworoboczny)
- horyzontalne podciąganie (akton: tylny oraz ogólnie plecy)  

Najlepsze ćwiczenia na KLATKĘ PIERSIOWĄ oraz na TRICEPSY

- wyciskanie hantli, leżąc na ławce dodatniej (głową do góry) 
- wyciskanie sztangi „gilotyna”, leżąc na ławce poziomej.
- rozpiętki na linkach, bloki ustawione na wysokości barków – aczkolwiek uważam, że rozpiętki są najbardziej efektywne, gdy wykonuje się je na systemie przeznaczonym do treningu w podwieszeniu.
- pompki na poręczach z obciążeniem
- prostowanie przedramion na linkach bloku górnego.

Najlepsze ćwiczenia na PLECY oraz na BICEPSY

- podciąganie na drążku podchwytem.
- wiosłowanie sztangą w opadzie tułowia lub wiosłowanie hantlem leżąc na brzuchu, ławka dodatnia (głową do góry).
- horyzontalne podciąganie, podchwytem, stopy oparte na podłożu.
- uginanie przedramienia, gryf łamany lub prosty.

Najlepsze ćwiczenia na NOGI oraz na POŚLADKI

- pełny (głęboki) przysiad ze sztangą
- martwy ciąg na prostych i ugiętych nogach
- prostowanie podudzi na maszynie.
- uginanie podudzi, leżąc na brzuchu.

W powyższych ćwiczeniach włókna mięśniowe wykazywały największą aktywność elektryczną. Czy to oznacza, że należy wykluczyć z treningu ćwiczenia do których już tak się przyzwyczailiście, i które spełniają swoja rolę ? Absolutnie nie. Wykonujcie je nadal, tylko zmieniajcie ćwiczenia co jakiś czas. Natomiast obowiązkowo w waszym katalogu powinny znaleźć się ćwiczenia z tego wykazu. 

PS. Słowo do ćwiczenia na klatkę piersiową, zwanego „GILOTYNA”. Otóż, ćwiczenie to angażuje do pracy w równym stopniu górną, środkową i dolną część klatki piersiowej. Właśnie z tego powodu jest tak bardzo efektywne. Tradycyjne wyciskanie sztangi przenosi intensywność przede wszystkim na środek i dół klatki, mając nikły wpływ na górę. A przecież górna część zazwyczaj mocno „odstaje” od reszty. Z tego powodu koniecznie należy wykonywać ćwiczenia, które angażujące także górną jej część – wówczas klatka piersiowa będzie proporcjonalna i wizualnie atrakcyjna.     

Oczywiście w artykule opieram się na przeprowadzonych badaniach. Nie było mnie przy nich i nie mogę dać sobie ręki uciąć, że rzeczywiście tak jest. Natomiast każde z tych ćwiczeń wypróbowałem na sobie i obiektywnie stwierdzam, że rzeczywiście „palą” na maksa i poczułem na własnej skórze ich efektywność.


Mam nadzieję, że artykuł był dla was interesujący i wniósł trochę nowego.

Pozdrawiam,
Piotr

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz